Get Adobe Flash player

Relacja z Rio!

Sylwia Bogacka rozmawia z karabinem. Karolina Naja już nie trzyma się brzegu Warty. Szymon Staśkiewicz uchodzi za D'Artagnana wśród pięcioboistów. Paweł Kaczmarek, to wiecznie uśmiechnięty bohater Czułchowa. Zbigniew Schodowski dźwiga presję wielkich poprzedników.
 

Dziś w Rio de Janeiro zaczynają się XXXI Letnie Igrzyska Olimpijskie. Do reprezentacji Polski dostało się pięcioro sportowców z lubuskich klubów. Medalowe szanse? Przynajmniej dwie.

Teraz jesteśmy lepsze

- Na zawsze do historii przejdzie ta osada, która zdobędzie kajakowe złoto, bo w Polsce tego jeszcze nikt nie zrobił. Nie dmucham balonu, ale wiem, że dziewczyny są przygotowane, aby bić się o podium i to nie raz - odważnie o oczekiwaniach kadry kobiet mówi trener Tomasz Kryk.

Jakie dziewczyny? Takie jak choćby 26-letnia Karolina Naja z AZS AWF Gorzów.

To było siedem lat temu. Dziewczyna z Tychów pierwszy raz pojawiła się na gorzowskiej przystani. 

- Z lękiem schodziłam na Wartę i pływałam blisko brzegu, jak te dzieciaczki, które dopiero uczą się wiosłować. W swoim pierwszym klubie pływałam jednak na jeziorze, na spokojnej wodzie, rzeka to co innego - opowiadała Naja. Wtedy drobna nastolatka z marzeniami, dziś 26-letnia kobieta, jedna z najlepszych kajakarek na świecie, która zna już smak olimpijskiego podium.

Razem z o pięć lat starszą Beatą Mikołajczyk z Bydgoszczy w kajakowej dwójce przegrały w finale z Niemkami i Węgierkami, ale odparły atak Chinek. Brąz wygrały o 136 tysięcznych sekundy! 

- Tych obrazów już nigdy nie zapomnę - opowiadała Naja. - Tuż za metą czułam, że jesteśmy trzecie, i nawet Beata mnie nie przekonała, że może być jednak gorzej. Szaleństwo. Podium olimpijskie to przecież podium dla wybranych.

Kilka miesięcy później medal został odwieszony w widoczne miejsce. Zaczęła się operacja Rio de Janeiro. Przemyślana, z wnioskami z tego, co działo się przed i w Londynie. Wszystko po to, aby wynik w Brazylii był jeszcze bardziej okazały, nawet kosztem tytułów na mistrzostwach świata i Europy. 

Naja na igrzyskach powalczy nie tylko w dwójce wspólnie z Mikołajczyk, lecz także w czwórce. W tej drugiej konkurencji Polki cały czas czekają na pierwszy, olimpijski medal w historii, odczarowanie fatum czwartego miejsca. 

- Do Brazylii lecimy 10 sierpnia. Nastrój? Naprawdę pozytywny. Jesteśmy pewne swojej formy i możliwości. Na ostatnich badaniach specjalistycznych biłyśmy rekordy. W Londynie dałyśmy radę, a czuję, że teraz jesteśmy lepsze - zapewniła Naja.

Kaczmarek dogonił idoli

Wśród kajakarzy ścigających się solo na 200 m konkurencja jest ogromna i mocna. Nie tak dawno wydawało się, że za mocna dla Pawła Kaczmarka z AZS AWF Gorzów.

- Starsi koledzy z kadry czasami sobie z niego żartowali, nie traktowali poważnie. Tymczasem Paweł robił swoje. I przez kilkanaście miesięcy przebył niesamowitą, sportową drogę. Rok temu nagle stał się ostatnią, kajakową nadzieją biało-czerwonych, bo właśnie on wziął w Mediolanie jedyną przepustkę na igrzyska dla Polski - mówił trener AZS AWF Gorzów Marek Zachara.

Gdy Kaczmarek wywalczył nominację do Rio, z wielkimi honorami witali go w Człuchowie, bo stamtąd pochodzi i tam się wychował. Do Gorzowa trafił na studia w 2014 r. 

W błyskawicznym tempie gonił najpierw krajową, a teraz światową czołówkę. - Jest w takim wieku [21 lat - red.], że nie ma przed nim granic. Dogonił swoich idoli. Za chwilę może być idolem sam dla siebie - pochwaliła młodszego kolegę z AZS AWF Karolina Naja.

- Paweł już zrobił duży postęp. Oczywiście trochę szczęścia mu się przyda, szczególnie w półfinale. Sprawia wrażenie człowieka nieobciążonego jakimkolwiek ciężarem, chodzi wiecznie uśmiechnięty - komplementował Kaczmarka trener kadry kobiet Tomasz Kryk. Dlaczego przytaczamy głos z kadry kobiet? Bo Kaczmarek pojechał z kajakarkami na obóz przygotowawczy. I dobrze mu to zrobiło.

Dobry omen dla ósemki? 

Niełatwo być wioślarzem z gorzowskiego klubu, bo sylwetki wielkich mistrzów z AZS AWF Tomasza Kucharskiego i Michała Jelińskiego tworzą presję. Wie coś o tym 29-letni pochodzący z Torunia Zbigniew Schodowski. Kiedyś mógł pływać w cieniu asów. Teraz ósemka ze Schodowskim w składzie jest już w Rio. Wcześniej jednak mieliśmy wzloty i upadki. Najpierw 2014 r. historyczny, bo pierwszy medal tej osady na mistrzostwach świata. Brązowy. Chwilę później zakończenie kariery przez Jelińskiego i symboliczne przekazanie wiosła Zbyszkowi. - Walcz chłopie ze wszystkich sił, teraz ty musisz przywieźć do Gorzowa kolejny, wioślarski medal z igrzysk w Rio - mówił do Zbyszka mistrz z Pekinu.


Ósemka w 2015 r. nie uzyskała nominacji do Brazylii. W pewnym momencie wydawało się, że to już koniec tej osady. Przejął ją jednak Włoch Giuseppe de Capua i wkrótce nastąpiło przełamanie, przekonanie grupy do trochę innej, bardzo ciężkiej pracy i w efekcie kwalifikacja ostatniej szansy w Lucernie.

- Pamiętam nasze pierwsze złoto olimpijskie. Też po kłopotach, gdy dopiero w roku olimpijskim zrobiliśmy kwalifikację - opowiadał Kucharski. - Niech dla Zbyszka i jego kolegów to będzie dobry omen. 

Karabin się nasłucha

34-letnia Sylwia Bogacka z Gwardii Zielona Góra. Przed czterema laty w Londynie wystrzelała srebro w konkurencji karabinu pneumatycznego, zaś w swoim ulubionym konkursie karabinu sportowego trzy postawy po 20 strzałów zajęła miejsce tuż za podium.

Już wcześniej uchodziła za zawodniczkę światowego formatu. Niemniej Londyn to był przełom w jej karierze. Uzasadniła to tak: - W moim najbliższym otoczeniu zaczęły umierać bardzo młode osoby i to mnie obudziło. Pomyślałam, że wszystko się może wydarzyć, a skoro tak, to nie ma sensu odkładać marzeń. Postanowiłam zmienić podejście do treningów i startów, a przede wszystkim do życia.

Z takim nastawieniem Bogacka została nie tylko medalistką olimpijską w strzelectwie, ale też zaczęła uprawiać kitesurfing. 

Gdy walczyła w finale o pierwszy medal, w Zielonej Górze jej klubowy trener Ryszard Taysner powtarzał sobie w duchu: "Jak już chwyciłaś, to trzymaj byka za rogi". A serce waliło mu tak, jakby chciało gardłem wyskoczyć. 

Kilka dni później Sylwia mogła dołożyć do srebra kolejny medal. Ale skończyła tuż za podium.

- Często ludzie pytają, czy czwarte miejsce mnie nie denerwuje, a ja mówię, że nie. Bo skoro jestem czwarta na tej naszej kuli ziemskiej, to jestem niezła.

Że jest niezła, potwierdziły też kolejne starty i sezony. Ciężko na to pracowała, spędzając wiele godzin na strzelnicach Gwardii przy ul. Strzeleckiej w Zielonej Górze, gdzie nie tylko trenuje, ale także mieszka. Szybko wywalczyła przepustkę do Rio. Przed igrzyskami zmieniła karabin. Testy i przygotowania przebiegły OK, zatem... Jakkolwiek pójdzie to mogą być ostatnie wielkie zawody w jej karierze. Strzelanie wypełnia jej życie już od ponad 20 lat. Karabin, chociaż nie ma imienia, bywa powiernikiem. - Rozmawiam z nim. Gdy nam nie wychodzi, mówię do niego: Przecież umiemy to robić, spróbujmy jeszcze raz. 

Woda zabiera, szpada oddaje

Początek sezonu był trudny. Przetrenowanie. Ale im bliżej Rio, tym forma idzie w górę. Co daje więcej spokoju, dobrego humoru i pozwala marzyć. 

Olimpijskie stroje z 4F od kilku tygodni leżą i czekają, a 29-letni pięcioboista Szymon Staśkiewicz z ZKS Drzonków szykuje się do drugiego w życiu startu na igrzyskach. W Londynie zajął 24. miejsce W Rio? - Stać mnie na więcej - zapewnia. 

- Słyszałeś, że pięciobój to sport dla inteligentnych awanturników? - pytamy. 

- Cha-cha-ch. Nie do końca się z tym zgadzam. I na pewno nie jestem awanturnikiem - mówi. - Temperament np. do szermierki jest potrzebny. Ale ten sam temperament może później przeszkadzać na strzelnicy. Dlatego powiedziałbym, że pięciobój jest przede wszystkim dla ludzi cierpliwych, pracowitych i systematycznych. Trudno znaleźć kogoś, kto będzie miał talent do wszystkich pięciobojowych specjalności. Nad słabszymi stronami trzeba pracować - opowiada.

Staśkiewicz też ma piętę achillesową, to pływanie. Większość pięcioboistów ze światowej czołówki wywodzi się z pływania. Staśkiewicz stanowi wyjątek, bo zaczął pięciobój od... pięcioboju. Przez to w pływackim wyścigu na 200 m traci do najlepszych po kilka sekund. Stara się to nadrobić w turnieju szermierczym. Tu uchodzi za asa. Lubi bezpośrednią rywalizację, strategię. Cały udany sezon 2015 i olimpijską kwalifikację zbudował ze szpadą w dłoni.

W Rio wszystko, co dla zielonogórskiego pięcioboisty najważniejsze, zacznie się właśnie od szermierki. 

- W piątek [19 sierpnia - red.] mamy ważny i długi turniej eliminacyjny. Tu zamierzam powojować! Resztę konkurencji oraz szermierkę, ale już taką skróconą i chyba tylko na potrzeby telewizji rozegramy w niedzielę [21 sierpnia - red.] - opowiada inżynier mechaniki i budowy maszyn po Uniwersytecie Zielonogórskim.

Kierunek studiów nie wziął się z przypadku. Technika i mechanika to pozasportowe pasje Szymona. Gdy po Rio zakończy sezon, może przyjdzie czas na to, by kupić motor i pojeździć. Jeden już miał, ale stał w garażu i się kurzył, bo Staśkiewicz mnóstwo czasu poświęca treningom i startom. Przeprowadził się z Zielonej Góry do ośrodka w Drzonkowie, by najlepszą na świecie bazę treningową mieć tuż za oknem.

Jako pięcioboista bywał już w Rio. Nie boi się opowieści o bałaganie w wiosce olimpijskiej czy superbakteriach. - Jesteśmy zaszczepieni i przeszkoleni.

Cały tekst: http://gorzow.wyborcza.pl/gorzow/1,36844,20501632,komu-rio-temu-brawo-karolina-pawel-zbyszek-nasi-na-start.html#ixzz4J054zvHf

 

238 sportowców w biało-czerwonej reprezentacji. Nasi też zatwierdzeni

Na rozpoczynające się 5 sierpnia igrzyska w Rio de Janeiro powołanych zostało do reprezentacji 238 sportowców w 23 dyscyplinach. Skład został w czwartek zatwierdzony przez zarząd Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Są w nim także przedstawiciele AZS AWF Gorzów.

W biało-czerwonych barwach wystąpi 100 kobiet i 138 mężczyzn. Jest ośmiu zawodników rezerwowych oraz 198 osób współpracujących, w tym m.in. trenerzy, lekarze, mechanicy, fizjoterapeuci. W składzie reprezentacji nie ma jeszcze nazwisk piłkarzy ręcznych oraz siatkarzy. Najpóźniej muszą one zostać podane 20 lipca. Tego dnia szefowa misji Marzenna Koszewska leci do Brazylii, by na miejscu potwierdzić imienny skład całej ekipy.

Od 5 do 21 sierpnia będziemy dopingować wszystkich Polaków, ale tradycyjnie najbliżej nam do sportów wodnych. W kajakarstwie powalczą Karolina Naja i Paweł Kaczmarek, a w wioślarskiej ósemce Zbigniew Schodowski. Cała trójka reprezentuje AZS AWF Gorzów. W Rio wystąpi także lekkoatletka Sofia Ennaoui, który niedawno zamieniła Lubusz Słubice na MKL Szczecin. Nasi kajakarze i wioślarz oficjalne nominacje otrzymają 22 lipca w Centrum Olimpijskim PKOl w Warszawie, wtedy też odbędzie się uroczyste ślubowanie tej części polskiej ekipy.

- Skład został ustalony zgodnie z propozycjami związków, ustaleniami z ministerstwem sportu oraz Komisją Sportu PKOl. Ten skład w naszej ocenie gwarantuje zaspokojenie potrzeb związków i stwarza nadzieje na sukcesy podczas igrzysk w Rio de Janeiro - powiedział prezes PKOl Andrzej Kraśnicki. - Chciałbym, żeby w Brazylii było lepiej niż do tej pory, takiej szansy dawno nie mieliśmy. Chociażby myśląc o lekkoatletyce. Nadzieje są bardzo duże.

W Rio będzie czwarta pod względem liczebności ekipa w historii występów Polaków w igrzyskach. Najwięcej - 306 sportowców startowało w 1980 roku w Moskwie. 288 osób pojechało do Monachium (1972), a 263 osiem lat temu do Pekinu. Oficjalnie biało-czerwoni uczestniczą w letnich igrzyskach od roku 1924, choć już wcześniej pojawiali się w ekipach państw zaborczych.

Cały tekst: http://gorzow.wyborcza.pl/gorzow/1,36844,20401309,238-sportowcow-w-bialo-czerwonej-reprezentacji-nasi-tez-zatwierdzeni.html#ixzz4Ie8De7Sn

 

Młodzieżowe Mistrzostwa Europy w Bułgarii

W dniach 14-17.07.2016 r. w Plovdiv w Bułgarii odbyły się Młodzieżowe Mistrzostwa Europy w Kajakarstwie Klasycznym.

Bardzo dobrze zaprezentowali się zawodnicy Klubu Sportowego AZS – AWF Gorzów Wlkp.

            Anna Puławska zdobyła srebrny medal w konkurencji K-1 500 m, natomiast                            w konkurencji K-4 500 m uplasowała się na 4 miejscu.

Wiktor Głazunow zdobył brązowy medal w konkurencji C-1 500 m , a w konkurencji C-1 1000 m zajął czwarte miejsce.

Dorian Kliczkowski w konkurencji K-4 500 m zajął 5 miejsce.

Podopieczni trenera Marka Zachary. 

Akademickie Mistrzostwa Świata w Kajakarstwie Klasycznym

To były już 7., ale pierwsze tak udane dla biało – czerwonych, Akademickie Mistrzostwa Świata w Kajakarstwie. Polacy zdominowali rywalizację na torze w Montemor w Portugalii. W sumie przywieźli 21 medali.

Akademickie Mistrzostwa Świata rozpoczęły się po udanych dla nas zmaganiach w Pucharze Świata w tym samym miejscu.  Klasą dla siebie byli zawodnicy, na co dzień trenujący właśnie w kadrze narodowej. Dwudziestoletnia Anna Puławska z AZS – AWF Gorzów na AMŚ zdobyła aż 4 złote medale. Najpierw wygrała w kajakowej jedynce 500, później dorzuciła jeszcze złoto w K2 na 200 i K4 na olimpijskim dystansie 500 metrów oraz na 200 metrów.

Pierwszy raz startowałam na Akademickich Mistrzostwach Świata, więc debiut jak najbardziej udany. Mimo zmiennych warunków pokazałam, że potrafię dostosować się do przeciwności pogody i we wszystkich czterech konkurencjach stanąć na najwyższym stopniu podium.  Myślę, że był to również dobry sprawdzian, który pozwolił zdobyć mi kolejne doświadczenie w imprezach rangi światowej – powiedziała Anna Puławska.

Koleżance z uczelni wyników pozazdrościł Wiktor Głazunow i też z toru w Montemor wyciągnął cztery złote krążki. Wygrywał w C1 na 500 metrów, C2 na dystansach 500 i 1000 oraz w C4 na 200 metrów. Cztery złote medale przywiózł też Vincent Słomiński z C1 i C2 1000 m, C2 500 i C4 200 metrów. Michał Łubniewski - 3 złote w C4 200 i 500, C2 200 i srebrny w C1 200.

Na Akademickich Mistrzostwach Świata płynęło mi się całkiem dobrze, zwłaszcza, że byłem nieco podmęczony po startach na PŚ. Starty były kontrolowane od samego początku i wszystkie cele, jakie sobie założyłem udało mi się wykonać – powiedział zadowolony Vincent Słomiński.

Po 3 złote medale zdobyli: Dominika Włodarczyk, Paweł Szandrach, Arsen Śliwiński. Dwa na swoim koncie zebrali: Małgorzata Puławska, Martyna Lisiecka, Lawrence Drojetzki, Denis Ambroziak, Piotr Mazur, Rafał Rosolski i Bartosz Stabno.

Jeden złoty i jeden srebrny dla naszej ekipy zdobył Paweł Kaczmarek, a po jednym medalu złotym zdobyli: Joshua Drojetzki, Dawid Putto, Grzegorz Bryński, Patryk Gluza, Szymon Kosteński i Martin Brzeziński. Po jednym brązowym w K2 500 zdobyły: Karolina Markiewicz z Anną Godek.

Ostatecznie Polacy zdobyli w Portugali 21 medali, z tego aż 18 złotych, 2 srebrne i 1 brązowy.

To był bardzo dobry występ naszej reprezentacji, który dał nam 1. miejsce w klasyfikacji medalowej. To był rekordowy dorobek medalowy w historii 7. Edycji Akademickich Mistrzostw Świata – krótko skwitował trener reprezentacji kobiet do lat 23, Maciej Juhnke.

W Akademickich Mistrzostwach Świata w kajakarstwie wzięło udział 160 zawodników i zawodniczek z 14 krajów europejskich oraz z: Chin, Australii, Japonii i Korei.

Beata Sokołowska-Kulesza

źródło : http://www.pzkaj.pl/index.php/1641-akademickie-mistrzostwa-swiata-dla-polakow.html

Akademickie Mistrzostwa Świata w Kajakarstwie Klasycznym

12 medali, w tym aż 11 złotych zdobyli na Akademickich Mistrzostwach Świata w Kajakarstwie Klasycznym (08-10.06.2016) w portugalskim Montemor-o-Velho kajakarze Klubu Sportowego AZS - AWF Gorzów Wlkp.

Najwięcej do tego dorobku dołożyli się Anna Puławska i Wiktor Głauznow, którzy wywalczyli po cztery złota.

Podopieczni trenera Marka Zachary.

 

 

Głazunow Wiktor                   C-2 1000 m     1 miejsce

Bryński Grzegorz                   C-4 1000 m     1 miejsce

Puławska Anna                      K-2 200 m      1 miejsce

Puławska Anna                      K-1 500 m      1 miejsce

Głazunow Wiktor                   C-1 500 m       1 miejsce

Głazunow Wiktor                   C-2 500 m       1 miejsce

Puławska Anna                      K-4 500 m      1 miejsce

Drojetzki Joshua                     C-4 500 m       1 miejsce

Puławska Anna                      K-4 200 m      1 miejsce

Głazunow Wiktor                   C-4 200 m       1 miejsce

Kaczmarek Paweł                   K-4 200 m      1 miejsce

Kaczmarek Paweł                   K-1 200 m      2 miejsce

Kliczkowski Dorian               K-4 1000 m    4 miejsce

Kliczkowski Dorian               K-2 500 m      7 miejsce

73 dni do igrzysk w Rio, a już jest powód, aby się uśmiechnąć

- Po finałowym biegu w olimpijskiej konkurencji K-2 na 500 metrów Karolina Naja i Beata Mikołajczyk były bardzo zadowolone. To budujące, że w tej kajakowej dwójce, która cztery lata temu na igrzyskach w Londynie zdobyła brązowy medal, panują takie bojowe nastroje - powiedział Marek Zachara, trener AZS AWF Gorzów i opiekun akademickiej kadry Polski, który obserwował w Niemczech ostatnie kwalifikacje olimpijskie oraz regaty Pucharu Świata.

W poprzednim sezonie nie było medalu na mistrzostwach świata, ale był spokój, że olbrzymia praca, którą wykonała kadra kajakarek zaprocentuje w roku olimpijskim, bo przecież tak naprawdę dla uprawiających kajakarstwo właśnie w Rio de Janeiro będzie znów szansa, aby przejść do legendy.

Naja (AZS AWF Gorzów) i Mikołajczyk (Kopernik Bydgoszcz) w swojej koronnej konkurencji w pucharowych zmaganiach w Duisburgu przegrały tylko z mistrzyniami z Londynu Niemkami Franziską Weber i Tiną Dietze. Konkurencja była ogromna, bo niektóre reprezentacje o nominacjach olimpijskich do poszczególnych osad rozstrzygają właśnie w Pucharach Świata. W K-2 brakowało tylko Węgierek. - Weteranki z Węgier przygotowują się do igrzysk i nie pokazują się w rywalizacji - opowiadał Zachara. - Nasza dwójka dała z siebie wszystko, ale na mecie były same pozytywne opinie i przede wszystkim uśmiechy dziewczyn. To znaczy, że na ten moment jest bardzo dobrze, jest moc. Teraz tylko zostaje czas na doszlifowanie formy i zgranie osad, bo wspólnego pływania do tej pory było też mało.

W drugiej olimpijskiej konkurencji K-4 na 500 m Naja i jej koleżanki wywalczyły trzecie miejsce. W tej osadzie w trzecim Pucharze Świata w Portugalii (na drugi na koniec maja pojedzie kadra młodzieżowa) będzie też próbowana Mikołajczyk.

Z bardzo dobrej strony w Duisburgu pokazała się także 20-latka Anna Puławska, od niedawna kajakarka AZS AWF Gorzów. W K-2 na 500 m - tam gdzie srebro wzięły starsze koleżanki - razem z 21-letnią Dominiką Włodarczyk z Bazy Mrągowo znalazły się na ósmym miejscu. Za to w nieolimpijskiej konkurencji K-2 na 200 m przegrały tylko z Portugalkami. - Ania jest tuż za najlepszymi, depta ścisłej czołówce po piętach - mówił Zachara. - Od 7 do 9 czerwca zobaczymy ją w akademickich mistrzostwach świata w Montemor-o-Velho. Zostanie tam też część polskiej ekipy po Pucharze Świata, także m.in. Paweł Kaczmarek. Ekipa AZS AWF Gorzów będzie naprawdę liczna.

Kaczmarek jako jedyny kajakarz w ubiegłym roku wywalczył przepustkę dla Polski w K-1 na 200 m i teraz rywalizuje o jedyne miejsce w biało-czerwonej kadrze z Denisem Ambroziakiem z Olsztyna. W Duisburgu z nim wygrał, w bardzo mocnej i licznej stawce był drugi w finale B, czyli na 11. miejscu, a jego konkurent załapał się na finał C. - Paweł potrzebuje jeszcze jednej wygranej, o którą powalczy na PŚ w Portugalii - stwierdził trener Zachara. - W kwalifikacjach ostatniej szansy, które były rozgrywane w Duisburgu w ubiegłym tygodniu Polacy pływali w finałach, ale więcej nominacji do Rio już nie złapali. Ze startu zawodników AZS AWF jestem bardzo zadowolony, bo i Wiktor Głazunów, drugi w finale B w C-1 na 500 m, popłynął życiówkę, a to świadczy o dobrej dyspozycji. Wierzę, że solidna praca ich wszystkich, a także dobre otwarcie sezonu już w poważnej stawce, przełoży się na wiele sukcesów w kolejnych miesiącach, także na te najważniejsze zdobycze, które czekają na Polaków w połowie sierpnia w Brazylii


Cały tekst: http://gorzow.wyborcza.pl/gorzow/1,36844,20131634,73-dni-do-igrzysk-w-rio-a-juz-jest-powod-aby-sie-usmiechnac.html#ixzz49fOywStO

Polecane- Kajakarstwo

Youtube - Kajakarstwo Obóz

Youtube - Ergometry

Youtube - Kajakarstwo